NAWET KIEDY SIĘ POGUBIŁEM, BÓG MNIE NIE ZAWIÓDŁ (ANDRZEJ MAJTYKA).

Po trzecim wyczerpującym dniu zajęć, kiedy uczestnicy dawno już udali się na zasłużony spoczynek, trwają intenstwne prace ekipy prowadzącej Kurs Jan – jeden z bardzo ważnych kursów Szkoły Ewangelizacji. Ekipa prowadząca to Giorgio i Valerio – bracia z Koinonii Jan Chrzciciel we Włoszech, uczestnicy to Polacy z różnych wspólnot katolickich. Włosi ni w ząb po polsku. Andrzej Majtyka i jego żona Ewa stanowią niezbędny łącznik między prowadzącymi, a ekipą: są tłumaczami, bez nich ten kurs nie może się odbyć. Giorgio i Valerio prowadzą konferencje na zmianę, jest czas na to, żeby chwilę odpocząć; uczestnicy mają przerwy na kawę, na posiłki, na spacery. Tylko Andrzej i Ewa non stop pracują, bez nich nie ma komunikacji. To było ponad 20 lat temu, ale głęboko zapadła mi w pamięć scenka właśnie z trzeciego dnia Kursu, kiedy obrady eikpy przeciągały się późno w noc i Andrzej wycieńczony kolejnym parunastogodzinnym dniem pracy po prostu zasnął w trakcie rozmowy: zamknął oczy, skłonił głowę, ale usta wciąż tłumaczyły, serce czuwało.

Tak zapamiętałem Andrzeja: zawsze na służbie Panu.

Od wielu, wielu lat Andrzej z żoną prowadzą firmę MightyGod i zaopatrują już kolejne pokolenie Polaków w chrześcijańskie gadżety. Tu jest ich sklep internetowy (gdyby ktoś był zainteresowany): www.mightygod.pl